czwartek, 3 lipca 2014

Lekcje integracji 5

Tydzień temu wróciliśmy ze spotkania partnerów projektu na Łotwie. Spotkania, które okazało się "inne" (taka mniejszość wśród większości spotkań, jak my w krajach zamieszkania). Inne wydają się również lekcje, jakie z tego spotkania wynieśliśmy...

"Z mobilności wyniosłem bardzo ciekawe informacje na temat sytuacji i funkcjonowania polskiego szkolnictwa mniejszościowego na Łotwie oraz mniejszości narodowych, w tym autochtonicznej polskiej, w ogóle. Dla zrozumienia obecnej ich sytuacji niezwykle istotne było zapoznanie się z kontekstem historycznym, w czym niezwykle pomocni okazali się nasi serdeczni gospodarze z Towarzystwa „Rodacy” z Jekabpils, czy to już dzięki erudytowanym przewodnikom, czy też w trakcie osobistych rozmów. Okazało się również, iż problemy z jakimi zmagają się nasi rodacy na Łotwie, nie są obce przedstawicielom polskiej mniejszości autochtonicznej z Miejscowego Koła Polskiego Związku Kulturalno – Oświatowego w Jabłonkowie na Zaolziu w Republice Czeskiej. Ponadto, dyskusje prowadzone w trakcie konferencji zarysowały różnice poglądów dotyczących kwestii integracji mniejszości etnicznych, pomiędzy partnerami z organizacji zrzeszającymi polskie mniejszości autochtoniczne z Europy Środkowo - Wschodniej a polonusami z Europy Zachodniej.
Wszyscy członkowie naszej ekipy są czynnie zaangażowani w organizację Międzynarodowych Spotkań Folklorystycznych „Gorolski Święto” w Jabłonkowie, imprezy której celem jest ochrona i zachowanie dziedzictwa kulturowego Śląska Cieszyńskiego na Zaolziu, w tym promocja regionalnej wytwórczości. Nic zatem dziwnego, iż szczególnym zainteresowaniem z naszej strony cieszył się pokaz wyrobu sera tradycyjną metodą zaprezentowany przez przedstawicieli mniejszości ukraińskiej, zwiedzanie zagrody skansenowskiej w Andrupene połączone z degustacją tradycyjnych potraw łatgalskich oraz udział w łotewskim obrzędzie dorocznym wywodzącym się z czasów pogańskich, mianowicie wigilią św. Jana, nazywaną tutaj Ligo w romantycznej scenerii rzeki Dźwiny, w reżyserii gospodarzy spotkania i miejscowej kapeli ludowej. Bez wątpienia, starannie przygotowane działania w ramach programu mobilności na Łotwę wzbogaciły naszą wiedzę o tym mało znanym kraju i ludziach go zamieszkujących. Dały asumpt do wielu przemyśleń osobistych a zarazem były przedmiotem ożywionych dyskusji, w których zastaną rzeczywistość konfrontowaliśmy z własnymi doświadczeniami wyniesionymi m. in. z pracy społecznej na rzecz naszej organizacji."

Leszek, Czechy


"Prawdziwa lekcja integracji - kraj wielokulturowy, bogaty w zabytki. Zwiedzanie Rygi dało mi możliwość obserwacji historii tego miasta, jej przebiegu na przestrzeni wieków.
Najbardziej wartościowe było dla mnie spotkanie (konferencja) z Towarzystwem "Rodacy", otwarta dyskusja na temat obywateli i nie-obywateli tego kraju, problemów, z jakimi borykają się mieszkańcy Łotwy.
Była to też lekcja przypomnienia sobie języka rosyjskiego, którym nie posługiwałam się od ponad 40 lat. Wypracowane rezultaty to motywacja do nauki, coraz bardziej odczuwam potrzebę uczenia się języków obcych i prowadzenia szkoleń dla osób 50+."

Zosia, Holandia


"Łotwa – kolejna niezwykła wizyta EDI-ego. Z jednej strony trochę sentymentalna podróż na dawne kresy Rzeczypospolitej, a z drugiej - wizyta w kraju, którego historię państwowości liczy się w dziesięcioleciach. Państwo, które buduje swoją tożsamość mając w swych granicach liczną, prawie 40 procentową populację osób należących do mniejszości narodowych, z której znaczna część nie jest obywatelami Łotwy i posiada status bezpaństwowców. Sytuacja bezprecedensowa. To pierwsza lekcja.
Spotykając przedstawicieli mniejszości narodowych wydaje się jednak, że potrafią się w tej sytuacji odnaleźć. Pielęgnując własny język i kulturę, jedni mozolnie uczą się języka łotewskiego i uzyskują obywatelstwo, inni nie uzyskują, a jeszcze inni, jak słyszeliśmy, postanowili nie występować o obywatelstwo kraju dla którego pracowali i pracują, skoro ten kraj nie chce go przyznać z urzędu. Z jednej strony łotewskie rozwiązania mogą się wydawać krzywdzące dla przedstawicieli mniejszości, z drugiej strony trudno mówić o integracji bez znajomości języka obowiązującego w kraju zamieszkania. Każdy jednak ma prawo do wyboru. To druga lekcja.
Nasuwa się jeszcze refleksja – szereg traktatów i konwencji międzynarodowych gwarantuje mniejszościom narodowym prawa do własnej kultury, języka, religii. Wydawać by się to mogło oczywiste, bo w systemach demokratycznych, gdzie z założenia decyduje większość, miałyby one znacznie mniejsze szanse na przetrwanie. Sprawa wydaje się w miarę prosta, gdy odsetek mniejszości mierzy się liczbą jednocyfrową i specjalne uprawnienia nie powodują groźby atomizacji społeczeństwa. Ale jeśli mniejszości ogółem są niewiele mniejsze od większości? Gdzie w takiej sytuacji przebiega granica, która pozwala na zachowanie integralności danego państwa? Ta lekcja jest jeszcze do odrobienia.
I jeszcze kolejna lekcja od Polaków z Łotwy. Niektórzy pochodzą z terenów, z których Rzeczpospolita odeszła 400 lat temu, a oni, mimo burzliwych dziejów i często niesprzyjających warunków, pozostali Polakami. To, jak troszczymy się o ojczysty język i kulturę i jak z tym ojczystym wianem potrafimy się odnajdywać w innych kulturach, społeczeństwach, państwach w największym stopniu zależy od nas samych."

Jagoda, Polska


"Lekcji integracji przywieźliśmy z Łotwy całe mnóstwo. Nie zabrakło lekcji łatwych, przyjemnych, jak również tych trudniejszych, zakończonych dużym znakiem zapytania.
Czy można było lepiej poznać zawiłą historię regionu (kraju) i jego przenikających się kultur, niż spacerując przez długie godziny po Rydze, jeżdżąc po "polskiej" Łatgalii (Inflantach Polskich), biesiadując przy gościnnym stole i muzyce ludowej z naszymi partnerami i przyjaciółmi z Łotwy, robiąc wspólnie lokalny ser, czy w końcu spędzając jedyną w swoim rodzaju Noc Świętojańską, nazywaną na Łotwie Ligo, nad samym brzegiem rzeki Dźwiny? Z drugiej strony, czy uda się 1,8 milionowej Łotwie, będącej od 2004 członkiem UE, dać jednoznaczną odpowiedź i znaleźć rozwiązanie dla nurtujących ją niełatwych kwestii takich jak: zatrważający ubytek populacji (o 13% od 2000 roku) na skutek masowej emigracji zarobkowej oraz ujemnego przyrostu naturalnego, brak inwestycji i rąk do pracy na roli, kryzys gospodarczy, czy wreszcie regulacja praw dużej grupy "bezpaństwowców" i „nie-obywateli”?
Mobilność na Łotwę uświadomiła mi jak olbrzymie różnice istnieją w stymulowaniu procesów integracyjnych mniejszości/emigrantów w różnych krajach unijnych. Po odzyskaniu niepodległości przez Łotwę, kilkaset tysięcy osób (głównie rosyjskiego pochodzenia przesiedlanych za czasów ZSRR do byłej Republiki Łotewskiej z innych republik Związku Radzieckiego) nie uzyskało z kilku przyczyn ani obywatelstwa rosyjskiego, ani łotewskiego. Jedną z nich była i wciąż jest niewystarczająca znajomość języka łotewskiego. Obecnie Łotwa, pragnąc ograniczyć wpływ Rosji na politykę wewnętrzną i zewnętrzną, nadal prowadzi restrykcyjną politykę przyznawania obywatelstwa. Niewykluczone jednak, że wskutek wyżej wspomnianych negatywnych trendów demograficznych, łotewskie władze będą zmuszone do naturalizacji większej liczby osób znających tylko język rosyjski.
Zatem rola znajomości języków w jakiejkolwiek integracji jest przeogromna. My sami w czasie ostatniego spotkania niejednokrotnie wybieraliśmy rosyjski jako język naszej komunikacji. Rosyjski, a nie najczęściej używany do tej pory angielski, wydał się nam bardziej naturalny w tym regionie. Na szczęście większość z nas pamiętała go jeszcze ze szkoły i gdyby nie jego chociażby podstawowa znajomość, czulibyśmy się jak ryby wyjęte z wody. Przypuszczam, że po mobilności na Łotwie śmiało zgodzimy się z cytatem Czechowa: "Ile języków znasz, tyle razy jesteś człowiekiem"."

Joanna, Grecja


"Ciekawy i urozmaicony program spotkania na Łotwie pozwolił nam zapoznać się z historią,kulturą i narodowymi tradycjami. Udział w dorocznym święcie LIGO (Noc świętojańska), plecenie
wianków, śpiewy przy ognisku tuż nad piękną rzeką Dźwiną był dla mnie prawdziwym przeżyciem. Spotkania z przedstawicielami związków mniejszości narodowych, warsztaty, wymiana doświadczeń
i dyskusje na temat metod edukacji w zakresie integracji mniejszości etnicznych ze społeczeństwem na przykładzie Polaków mieszkających w Jekabpils uzmysłowił mi zakres tych problemów i rolę kultury, jak również dalszego kształcenia się.
Jestem szczęśliwa mogąc uczestniczyć w tym projekcie; jest to wspaniała możliwość wymiany doświadczeń, przeżyć i ciągłego uczenia się. Uczymy się akceptować odmienne kultury, uczymy się tolerancji i zdobywamy wiedzę, która pozwala nam zmieniać stereotypy i niwelować bariery."

Marta, Niemcy


czwartek, 26 czerwca 2014

Piękna inność Łotwy

Ktoś powiedział: ta mobilność była z daleka od wieżowców, ale blisko ludzi.

Właśnie tak. Doświadczyliśmy sytuacji, w jakiej żyją Polacy w kraju, w którym Polski nie ma już od kilkuset lat, i była krótko. Gdzie wysiłkiem jest walka o język polski i troska, by młodzi chcieli czuć się Polakami i mówić po polsku. Gdzie mnóstwo ludzi nie ma obywatelstwa (w paszporcie: "alien"!) tylko dlatego, że źle mówią po łotewsku, choć urodzili się i całe życie przeżyli na miejscu... Skąd w ciągu 23 lat od odzyskania niepodległości wyjechało 900 000 ludzi, a obecna populacja to tylko 1 800 000...

Doświadczyliśmy serdeczności, bliskości, prostej i uczciwej gościnności. Szczerej radości ze wspólnie spędzanych chwil. Czystej przyjemności bycia z sobą.

Ta mobilność była z daleka od wieżowców, za to blisko ludzi. Dziękujemy Łotwo! :)


czwartek, 19 czerwca 2014

Ciągle słowa

Jeszcze kilka - a propos! - SŁÓW do poprzedniego wpisu. Dzień po jego opublikowaniu odbyła się w Sejmie konferencja "Mowa nienawiści w Polsce 2014: problem prawny, społeczny, zjawisko medialne?", podczas której podsumowano raport i dyskutowano o sytuacji.

O samej "mowie nienawiści" powiedziano i napisano już dużo. Naszą uwagę zwrócił inny przytoczony podczas tego spotkania fakt: przedstawicielka Prokuratury Generalnej poinformowała, że w ciągu ostatnich 5 lat liczba zgłoszonych do prokuratury przestępstw motywowanych nienawiścią na tle rasowym czy etnicznym wzrosła prawie pięciokrotnie!

Drugim tyle istotnym, co smutnym spostrzeżeniem jest, że rośnie również bierność otoczenia, maleje wrażliwość i empatia.

Od 25 lat podobno żyje nam się coraz lepiej. Mamy więcej wszystkiego, jesteśmy coraz mądrzejsi. Czy na pewno?


środa, 11 czerwca 2014

Znów słowa. I znów mundial.

Czy wiecie, że Afrykanów nienawidzimy dlatego, że jesteśmy przekonani o ich niższości intelektualnej i kulturowej, muzułmanów - bo zagrażają naszej kulturze, a Żydzi "sami są sobie winni"? Tak, tak, mowa o nas, Polakach, tu i teraz.

Fundacja Wiedza Lokalna opublikowała wnioski z projektu pn. "Raport Mniejszości", gdzie znalazły się m.in. typowe dla mowy nienawiści cytaty zaczerpnięte z internetu, a Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW wraz z Fundacją Batorego zbadały naszą akceptację dla tych sformułowań. W marcu i kwietniu przebadano próbę 653 ludzi młodych (16 - 18 lat) i 1007 dorosłych.

Jakie sformułowania akceptujemy? Na przykład takie: "Brzydzę się pedziów, są wynaturzeniem człowieczeństwa, powinni się leczyć" (22% dorosłych i 20% młodych), "Muzułmanie to podłe tchórze, mordują tylko kobiety, dzieci i niewinnych ludzi" (akceptacja 15% dorosłych i 19% młodych). Po 10% w obu grupach akceptuje takie stwierdzenie: "W przypadku Żydków i wrogiego stosunku do nich to jest tylko realna ocena poczynań tych wszarzy i faszystów Dawidowych".

Wyniki podobne, choć różne przyczyny (dorośli - wolność słowa i niechęć do cenzury; młodzi - światopogląd oparty na uprzedzeniach, hierarchicznej wizji świata i przekonaniu o wyższości jednych nad drugimi) i rożne miejsca spotkań z mową nienawiści (dorośli - media; młodzież - internet).

Cóż i jak tu komentować? To o nas i naszych dzieciach, to wszystko.

Zaraz mundial. Święto różnorodności wokół okrągłego przedmiotu, który łączy cały świat rozpalając wszędzie podobne emocje. Wszystkie kontynenty, rasy i wyznania. Czy jako ludzie damy radę?


środa, 4 czerwca 2014

25

Tyle lat!... Na tyle dużo, że można zapomnieć. Tym bardziej, że mamy naturalną skłonność do zapominania (wyrzucania z głowy?) rzeczy niemiłych. I tym bardziej, że przez ten czas zdarzyło się tak wiele! M.in. urodzili się i dorośli ci, którzy nie mogą pamiętać, nie mogą więc zapomnieć.

Czy było warto? 17% społeczeństwa żyje poniżej progu ubóstwa. Bezrobocie na poziomie 10%. Emigracja. No i najgorsze: fatalny, głęboki podział.

Z drugiej strony: znacznie wyższy poziom życia, otwarty świat, wszystko możliwe. No i najważniejsze: uczucie, którego nie da się z niczym porównać.

Ci, którzy nie pamiętają, nie doceniają. Ci, co pamiętają, nie mają żadnych wątpliwości.



Zamknijcie oczy i powiedzcie to powoli, smakując każdą zgłoskę: W O L N O Ś Ć !!! :)))


wtorek, 27 maja 2014

Dziecko EDI


Dziś nasza córeczka kończy 9 miesięcy, tak więc wspominam, myślę i zastanawiam się nad ogromnymi postępami, jakie mały człowiek potrafi zrobić w przeciągu niespełna roku. Każdy dzień przynosi  nowe umiejętności i zaskakujące momenty... Dlaczego piszę nt. swoich prywatnych refleksji właśnie na blogu projektu EDI? Nasz projekt, podobnie jak moja mała pociecha, tętni życiem od sierpnia. EDI jest wprawdzie kilka tygodni starszy, ale rozwija się w podobny sposób. EDI’ego też codziennie czekają wyzwania, stale uczy się czegoś nowego i sprawia wszystkim wkoło radość. Oczywiście –  wymaga pewnego poświęcenia, ale bez tego ani rusz. W każdym wypadku, WARTO!!!

sobota, 24 maja 2014

Po co ten EDI?

Tytułowe pytanie jest tym, co czasem przychodzi i próbuje nie dać spokoju przez jakiś czas. Dusioł taki natrętny. OK, mamy fajny projekt, spotykamy (przyciągamy?) mnóstwo nietuzinkowych ludzi, czerpiemy od siebie, dobrze się bawimy... I już?

W Szwecji poznaliśmy N.N. (inicjały prawdziwe!), po raz pierwszy zetknęła się z EDI'm i wzięła udział w jakichkolwiek zajęciach. Obejrzała prezentacje, obejrzała ludzi. Wydawała się lekko "inna" (w EDI'm lubimy takich!), a wszystko stało się jasne, gdy zaśpiewała kilka swoich piosenek. Ma wrażliwą duszę i piękny głos. Potrafi obserwować i widzi więcej, niż inni. Chyba spodobało jej się z nami, bo "na gorąco" napisała:

Zobacz EDI, jaki świat piękny!
Chociaż czasem smutek cię dręczy,
Chociaż czasem niebo płacze
Zobacz z nami świat inaczej,
Zobacz z nami świat inaczej...

Itd.

Droga N.N., pewnie to, co niżej, nie jest tak dobre, ale odpowiadamy Ci:

Jesteś daleko, lecz obok tuż,
Świat jest maleńki - to wiemy już!
Więc śmiało rzec można by:
EDI to my: to ja i Ty,
EDI to my: i ja, i Ty!

No właśnie: teraz N.N. jest EDI'm, a EDI nią; wraz ze swoim talentem tworzy go i uzupełnia. Razem z tym, co wnieśli i wspólnie budują wszyscy pozostali - a budują "coś" zupełnie wyjątkowego - z sumy swych pasji, marzeń i osobowości. Tak to działa.

Bywa, że weterani EDI'ego żartobliwie ostrzegają nowych uczestników na początku kolejnej "mobilności": zobaczycie, po tych kilku dniach nie będziecie już tacy sami! Tamci uśmiechają się - czasami niepewnie, a czasem z politowaniem - i myślą zapewne: $#@&*%! A potem, po tych kilku dniach... nie są już tacy sami. No i: po co ten EDI?

EDI ma już 10 miesięcy. To całkiem długi kawałek czasu, wbrew pozorom. Jeśli się dobrze przyjrzeć, można zauważyć, jak bardzo zmienili się niektórzy z nas. Ci z Sandomierza 2012 i ci wszyscy inni... W Szwecji nie tylko N.N. zetknęła się z EDI'm po raz pierwszy. Ktoś inny, po kilku dniach razem, przy pożegnaniu, powiedział dość niepewnie: teraz wreszcie chyba rozumiem, po co to jest... No więc: po co to jest, do cholery?!

Wydaje się, że ciągle krążymy gdzieś wokół, zbliżamy się i oddalamy, ale wrażenie jest nieodparte: jesteśmy coraz bliżej. Po co on jest?

Przyjdzie taki dzień, kiedy będziemy wiedzieć z całą pewnością...

niedziela, 18 maja 2014

Lekcje 4

Byliśmy w Szwecji. I co? I to:

"Mobilność dała mi możliwość obserwacji, w jaki sposób władze miasta (burmistrz Malmö) zapatrują się na wątek wielokulturowości jego mieszkańców, czy są dobrze poinformowane o problemach dotykających mniejszości narodowe i etniczne miasta, jaki ogólnie jest ich stosunek do wspólnot narodowych o pochodzeniu innym niż szwedzkie.
Najbardziej wartościowe było właśnie spotkanie i dyskusja z burmistrzem Malmö, a także konferencja „Być Polakiem w Unii. Utrzymanie i krzewienie polskiej tożsamości narodowej – wymiana doświadczeń z UE", która umożliwiła zapoznanie się z jakże odmiennymi problemami i sukcesami polskich wspólnot rozproszonych po państwach członkowskich UE.
Zapamiętam informacje uzyskane zarówno podczas spotkań formalnych (konferencja, spotkanie z burmistrzem), jak też dyskusje nieformalne z partnerami projektu na temat osiągnięć i problemów, z jakimi borykają się Polacy za granicą i Polonia.
Mobilność dała mi możliwość wglądu na stronę organizacyjną tego rodzaju przedsięwzięć, na minusy, których należy unikać, ale też to, co postaramy się wykorzystać nie tylko podczas mobilności w Wilnie, ale też innych organizowanych przez nas wydarzeń."

Beata, Litwa


"Niezmiernie ciekawe i dające wiele do myślenia było spotkanie z burmistrzem Malmö, który potraktował je bardzo poważnie, odnosząc się do nas jak równorzędnych partnerów. Szczególnie zainteresowała mnie jego wypowiedź w jaki sposób miasto uporało się lub stara się uporać ze skutkami burzliwych przeobrażeń w życiu gospodarczym i demografii miasta na przestrzeni ostatniego półwiecza, zwłaszcza zaś pod kątem znaczących zmian dokonujących się w jego strukturze narodowościowej. W sposób zwięzły, ale ujmując istotę rzeczy przedstawił szwedzki system wspierania mniejszości w oparciu o własne doświadczenia z zarządzania wielonarodową i wielokulturową społecznością miasta Malmö. Równie inspirujące było wystąpienie Przewodniczącej SIOS M. Olsson podczas konferencji w Studiefrämjandet. W swoim przyczynku przedstawiła działalność Szwedzkiego Związku Organizacji Etnicznych na rzecz praw mniejszości etnicznych w Szwecji. Z tych spotkań wyniosłem wiele przykładów dobrych praktyk odnośnie integracji mniejszości etnicznych i narodowych z poszanowaniem ich odrębności kulturowej.
Poza tym bełkotem, tak całkiem prywatnie, doładowałem akumulatory spotykając uroczych ludzi, takich samych szaleńców-zapaleńców jak ja, którzy nie zamykają się dla własnej wygody i komfortu w swoim małym światku, ale angażują się w działalność na rzecz swoich społeczności lokalnych i tyle słów Pisma Świętego, ale mnie poniosło..."

Leszek, Czechy


"Przebudzenie!!!
Dziś na dzień dobry brakowało mi:
- uścisku Jagody;
- stwierdzenia Jarka: "dobrze jest!";
- ciepłego uśmiechu Marty;
- buziaka Szkwarka;
- ponaglenia Teresy: "idziemy!";
- zapytania Zosi: "kto na papierosa?";
- nalewki Leszka;
- zdjęcia Andrzeja;
- miękkiego "dzień dobry" Litwy;
- szukania Eli i jej troskliwego pytania o to, czy wzięłam...!!!! (to już my wiemy, co :);
- hotelowego śniadanka;
- i..........
Ach!!! Bierzcie się do pracy i do następnego spotkania, KOCHANI.
Dziękuję wszystkim razem i z osobna."

Irena, Grecja (mail wysłany dzień po powrocie)


"Czego nauczyliśmy się?
Perfekcyjne przygotowanie materiałów z praktycznymi informacjami dla przedstawicieli partnerskich krajów.
Co jest najbardziej wartościowe?
Podkreślanie priorytetu podtrzymywania tożsamości narodowej wśród Polonii poprzez pracę z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Nawiązanie nowych przyjaźni i wymiana doświadczeń pomiędzy przedstawicielami partnerskich krajów.
Co zapamiętamy?
Elementy kultury nowo poznanego kraju - Szwecji, jako kraju wielonarodowościowego i wielokulturowego. Wszystkie poglądy i doświadczenia kolegów i koleżanek, które nam przedstawili, obraz Polonii w Europie i wskazówki dobrej organizacji działalności polonijnej.
Co zastosujemy w edukacji dorosłych w naszej organizacji?
Podczas organizacji imprez polonijnych wykorzystamy wartości służące podtrzymywaniu polskości i naszej tożsamości narodowej: muzyka i taniec oraz piosenki, użycie języka polskiego, podnoszenie poczucia własnej wartości na obczyźnie."

Ela, Irena, Andrzej, Grecja


"Pozyskaliśmy i poszerzyliśmy wiedzę na temat szwedzkiego systemu wspierania mniejszości etnicznych. Udział w konferencji nt. "Być Polakiem w Unii. Utrzymanie i krzewienie polskiej tożsamości" pozwolił nam zapoznać się ze stosowanymi przedsięwzięciami i metodami dla utrzymania tożsamości narodowej, np. poprzez naukę języka ojczystego, krzewienie kultury (śpiew, taniec) etc.
Żyjemy w wielokulturowym społeczeństwie, stąd potrzeba bycia tolerancyjnym dla innych i poszanowania odmiennych kultur. Znaczenie dalszego kształcenia się i zdobywania wiedzy, co pozwala zrozumieć inne kultury, ich problemy, etc."

Marta, Niemcy


"Mobilność w Szwecji i przewodniczące mu Zrzeszenie Organizacji Polonijnych wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nie jest to tylko kwestia chwilowych doznań, lecz przede wszystkim zdecydowane działanie edukacyjne. Widząc i słysząc w jaki sposób działa i rozwija się aktywność organizacji polonijnej na terenie Szwecji, jestem naprawdę dumna i pełna podziwu. Wspaniale słyszeć, że na terenie całego państwa działalność oświatowa jest z całym sercem pielęgnowana i bardzo ważna w utrzymania kultury i tradycji. Konferencje, sympozja i seminaria pozostają tu również nie bez znaczenia. Dlatego tez najbardziej wartościowym doświadczeniem była prezentacja wielu przeróżnych grup i przedsięwzięć polonijnych działających na terenie Szwecji. Piękne jest, że każdy z nas walczy o tętniące życiem serce kraju. Na pewno zostanie głęboko w mojej pamięci referat pana Tadeusza Adama Pilata, prezydenta Wspólnot Polonijnych, który w swym wykładzie przedstawił znaczenie polskiej tożsamości narodowej w krajach EU. Jako przykład posłużę się piękną prezentacją tańców ludowych/regionalnych “Kwiaty Polskie” w wykonaniu dzieci. To właśnie one są najszczerszymi odbiorcami, wciąż chłonnymi poznawania i przyswajania wiedzy. Dlatego też niezwykle ważna jest ich rola w przekazywaniu i pielęgnowaniu języka, kultury i tradycji. Życie ”po polsku” poza granicami kraju to wyraz tęsknoty za Ojczyzną, rodziną i przynależnością kulturową. Nie wstydźmy się być Polakami i dawajmy zawsze i wszędzie świadectwo naszej wiary i tradycji, w której wzrastaliśmy od kołyski. Jako przedstawicielka fundacji ”Euro-Polonia” w Holandii przyznaję, iż sprawy dzieci nie są nam obce, gdyż wciąż w różnoraki sposób otaczamy je pomocą i opieką. Jestem pewna, że w niedalekiej przyszłości na pewno rozszerzymy naszą działalność społeczno-kulturalną o żywe zaangażowanie dzieci i młodzieży w pielęgnację i podtrzymywanie polskiej tożsamości narodowej. Mam tu na myśli warsztaty muzyczne, teatralne, wokalne i ogólnoartystyczne. Jestem bardzo zadowolona z doświadczeń i przeżyć i jednocześnie mam nadzieję, że nie po raz ostatni miałam przyjemność podzielić się moimi spostrzeżeniami w podobnym sprawozdaniu."

Katarzyna, Holandia

czwartek, 15 maja 2014

Azjatyckie żarcie

Azjatyckie jedzenie. To jest to, co łączy 8 maja z 15-ym. Tydzień temu siedzieliśmy w orientalnej restauracji w Szwecji i dokazywaliśmy po ciężkim dniu. Szczęśliwi, bo razem, bo wesoło, bo zaraz odpoczniemy...

Dzisiaj sam przygotowałem azjatyckie żarcie (mmm! było pyszne!), dla trojga Ukraińców. Znałem jednego - jak w EDI'm - raczej z widzenia. Wysiedli wreszcie: Tamara, Igor i Walery. Nie było tak głośno, jak tydzień temu; jedliśmy w milczeniu i patrzyłem w ich jasne oczy i skupione twarze. A potem rozmawialiśmy przez wiele godzin, próbowaliśmy gruzińskiego koniaku i ukraińskich fajek (choć nie palę przecież!). W ich słowach słyszałem, a w oczach widziałem mieszankę strachu, smutku i nadziei.

Jakże inne historie, choć to tylko tydzień różnicy... Jak zupełnie innych rzeczy się uczę!

Teraz... Teraz oni zasypiają na górze, a ja myślę na dole: która? Która integracja jest lepsza, głębsza, prawdziwsza? Czy integracja może być "lepsza"?

Nie może... Kocham Was tak samo: koleżanko z Grecji, Przyjacielu z Czech, błaźnie ze Szwecji, staruszku z Litwy, kobieto sukcesu z Niemiec... I Was: Tamaro, Igorze, Walery. Kocham Was przecież tak samo, choć lata świetlne różnicy między Wami!

Są jednakowoż rzeczy, które Was - nas! - wcale nie odróżniają i wcale nie dzielą...

środa, 7 maja 2014

Nieznośna szwedzkość bytu

No, to jesteśmy. Ekipa z Polski przyjechała do Malmö pierwsza.

Fajnie: schludnie, czysto, prosto, szwedzko. Tylko się cieszyć. Mieliśmy wcześniejszy o jeden dzień lot, ale jest taniej o połowę. Hurrra! Mamy czas poza programem, dla siebie i by pozwiedzać, pokręcić się, doświadczyć szwedzkości od miejscowych. Pozwolić czasowi popłynąć. Poćwiczyć język :).

No i: pozwiedzaliśmy, pokręciliśmy się, doświadczyliśmy trochę szwedzkości od miejscowych, pozwoliliśmy, poćwiczyliśmy... Zmokliśmy!!!

Ale... sami. Sami!!! Partnerzy, gdzie jesteście??? Chcemy pozwiedzać, pokręcić się, doświadczyć, pozwolić, poćwiczyć... z Wami! To zupełnie nie jest to samo!!! Cholera, my TĘSKNIMY!!!

EDI, i cóżeś narobił???