Jedną z organizacji partnerskich tworzących EDI'ego jest działające w Niemczech stowarzyszenie Polki w gospodarce i kulturze (Polnische Frauen in Wirtschaft und Kultur e.V.) z siedzibą w Berlinie i oddziałami w Kolonii i Hamburgu. Same odnoszące sukcesy, aktywne na różnych polach kobiety. Same Polki. Zapytaliśmy je, co im dał ten projekt i jak go zapamiętają. I takie historie nam opowiedziały:
"Uzmysłowiłam sobie dzięki udziałowi w projekcie EDI:
1. jak ważną rzeczą są kontakty osobiste i spotkania,
2. jak różna jest specyfika życia i odmienność problemów Polaków mieszkających w różnych krajach Europy,
3. zapoznałam wielu aktywnych ludzi, z którymi można wymieniać pomysły i doświadczenia,
4. w jak różnorodny sposób można walczyć o dobre oblicze Polski za granicą,
5. mobilności były motorem do wyjazdu do krajów wspólnej Europy, lepszego poznania ich kultury, historii i odmienności."
Ula, Hamburg
"Nauczyłam się sprawniej obsługiwać portale społecznościowe i komputerowe programy graficzne, i tym samym udoskonaliłam kompetencje zawodowe."
Celina, Berlin
"Dzięki projektowi uświadomiłam sobie, jakimi przykładnymi Europejczykami są Polacy. Bez względu na to, w jakim kraju Europy mieszkają, potrafią się zawsze dobrze zintegrować ze społeczeństwem w kraju zamieszkania, nie zapominając przy tym swego ojczystego języka i kultury."
Karina, Berlin
"Poprzez ten projekt zdałam sobie sprawę jak wielką rolę odgrywa edukacja dla integracji i porozumienia między narodami na płaszczyźnie europejskiej. Rozszerzamy swoje horyzonty, stajemy się bardziej tolerancyjnymi i wyrozumiałymi wobec mniejszości, gdy wiemy o tym więcej."
Marta, Berlin
"Spotkanie z mniejszością polską na Litwie i w Czechach to lekcja, że utrzymanie polskości to codzienny trud, wręcz determinacja, bez których nasza obecność tam byłaby już tylko historią."
Ewa, Berlin
"Dzięki projektowi uzmysłowiłam sobie, że w różnych krajach europejskich niejednakowo żyją mniejszości narodowe, że ciągle jesteśmy jeszcze dalecy od tolerancji i równouprawnienia. Poznałam otwartych ludzi, którzy odnajdują się w tak różnych warunkach, nie zatracając starej, ale zdobywając nową tożsamość. Wspólny język pozwolił na dogłębne rozmowy z wszystkimi przedstawicielami krajów partnerskich."
Kamila, Berlin
"Uczestnicząc w mobilności w Grecji ze zdziwieniem stwierdziłam, że Grecja jest jedynym państwem, w którym moża kształcić dzieci w obcym języku. Niektórzy polscy rodzice mają więc dzieci szkolne, które są urodzone w Grecji i nie mówią ani słowa po grecku. Dla mnie jest to niezrozumiałe."
Danuta, Berlin
"Dzięki projektowi EDI zrozumiałam jak istotna jest rola Polonii na świecie. Zrozumiałam, że wszystko co robimy, jakie projekty realizujemy, jak się prezentujemy, jak ze sobą współpracujemy ma ogromny wpływ na promocję Polski na świecie. Zrozumiałam, że to ogromna odpowiedzialność, obowiązek i wielka przyjemność.
Cieszę się bardzo, że poznałam tylu wspaniałych i zaangażowanych, pozytywnie zakręconych ludzi, że zrozumiałam, że bycie Polką za granicą to wartość dodana.
To była doskonała lekcja i potwierdzenie ogromnego potencjału Polonii za granicą.
Lepiej rozumiem też inne grupy etniczne i ich potrzeby."
Alina, Berlin
Drogie Dziewczyny z Niemiec, a my - reszta rodziny - zapamiętamy Waszą niezwykłą aktywność i inicjatywę. Perfekcyjne spotkanie w Kolonii. Brawurowe występy podczas konferencji w Paryżu i w Wilnie! Bieganie wilczym tropem. I Waszych chłopaków :).
Dziękujemy!!!
wtorek, 21 lipca 2015
sobota, 18 lipca 2015
Gwiazdy
Chyba każdemu zdarzyło się spędzić noc na zewnątrz (większa połowa Polski mówi: na dworzu/e, a mniejsza: na polu). Taką ciepłą, letnią noc, jak dzisiejsza, z otwartym na oścież niebem, z miliardami gwiazd, które zdają się tworzyć sufit. Ale nie, to przecież otwarta przestrzeń, a gwiazd jest tak wiele (więcej, niż zwykle?) i są tak dobrze widoczne, jakby bliżej, bo nie ma wokół miasta i tych wszystkich świateł. Próbujesz sobie przypomnieć: to jest wielki wóz, a ten drugi to ten drugi, gwiazda polarna, droga mleczna... Z pewnością patrzysz na niedźwiedzicę i mnóstwo innych gwiezdnych stworów, ale nie pamiętasz. Zbyt długo byłeś daleko od gwiazd.
No i ten hałas! Jest wszędzie wokół i nie można go nie słyszeć. Zadziwiające, jak głośne mogą być świerszcze!
W taką noc w głowie dzieją się różne rzeczy. "Ważne" rzeczy stają się nieistotne, a te niewidoczne - ważne. Parę klapek się otwiera i myślisz swobodniej.
To dobrze, bo pora skierować wzrok niżej i ciągnąć pisanie sprawozdania końcowego! I tak nie wciśniesz w te rubryki dwóch lat intensywnego życia kilkudziesięciu ludzi, ale dzięki gwiazdom ta robota - kto by to pomyślał! - może być i interesująca, i fajna.
No i ten hałas! Jest wszędzie wokół i nie można go nie słyszeć. Zadziwiające, jak głośne mogą być świerszcze!
W taką noc w głowie dzieją się różne rzeczy. "Ważne" rzeczy stają się nieistotne, a te niewidoczne - ważne. Parę klapek się otwiera i myślisz swobodniej.
To dobrze, bo pora skierować wzrok niżej i ciągnąć pisanie sprawozdania końcowego! I tak nie wciśniesz w te rubryki dwóch lat intensywnego życia kilkudziesięciu ludzi, ale dzięki gwiazdom ta robota - kto by to pomyślał! - może być i interesująca, i fajna.
czwartek, 16 lipca 2015
Rzeź prawdziwa
Czasami wśród ludzi, którzy spędzają ze sobą dużo czasu (i bardzo się lubią, a jakże!), pojawiają się niesnaski. Nie-snas-ki. Znacie słowo? No jasne... a jeszcze lepiej - znaczenie i to, czym się przejawia. No, i czasem, czy to twarzą w twarz, czy też nie, odbywa się tzw. RZEŹ. Taka kolej rzeczy w pracy w grupie. Rzeź....
No tak, strasznie to brzmi. Ale jak nie teraz, to kiedy? No, kiedy?!
UWAGA! Spoglądamy w lustro, mocno, mocno!... Odwracacie się? Mrużycie? Broiliśmy, co? No pewnie...
Spójrzmy w lustro długo, uważnie bardzo, i zastanówmy się, czy i dlaczego musimy mrugać, odwracać się albo nie patrzeć wcale... I jeśli jesteśmy "brave enough", urządźmy rzeź prawdziwą, wyrżnijmy to wszystko, co nie pozwala nam patrzeć odważnie (np. jest prawdą, ale skrywaną bardzo, bo ponieważ), pełnym, jasnym wzrokiem. Nazwijmy głośno, naprawdę głośno. I poczujmy się wolnymi w pełni (nic nie dzwoni w kieszeni, nic nie czeka na tajnej skrzynce, nic nie jest "na już", "na potem", "chyba", "może", itd. Nic nie dzwoni w głowie!!!). W PEŁNI.
To jest najtrudniejsze na świecie. Tu - na ekranie - wygląda prościutko, tylko trochę literek. W nas - może zająć i kilka tygodni, by ułożyć się z sobą, rozpoznać i wyrzucić ścierwo, które zalega tu i tam, i by przyznać sobie (to dopiero trudne!), że... co? To już sami.
No, to chyba już. Dalej nie wiem. Idę do lustra. To nie jest zabawne, interesujące ani fajne, i może potrwać... Ale pomoże.
No tak, strasznie to brzmi. Ale jak nie teraz, to kiedy? No, kiedy?!
UWAGA! Spoglądamy w lustro, mocno, mocno!... Odwracacie się? Mrużycie? Broiliśmy, co? No pewnie...
Spójrzmy w lustro długo, uważnie bardzo, i zastanówmy się, czy i dlaczego musimy mrugać, odwracać się albo nie patrzeć wcale... I jeśli jesteśmy "brave enough", urządźmy rzeź prawdziwą, wyrżnijmy to wszystko, co nie pozwala nam patrzeć odważnie (np. jest prawdą, ale skrywaną bardzo, bo ponieważ), pełnym, jasnym wzrokiem. Nazwijmy głośno, naprawdę głośno. I poczujmy się wolnymi w pełni (nic nie dzwoni w kieszeni, nic nie czeka na tajnej skrzynce, nic nie jest "na już", "na potem", "chyba", "może", itd. Nic nie dzwoni w głowie!!!). W PEŁNI.
To jest najtrudniejsze na świecie. Tu - na ekranie - wygląda prościutko, tylko trochę literek. W nas - może zająć i kilka tygodni, by ułożyć się z sobą, rozpoznać i wyrzucić ścierwo, które zalega tu i tam, i by przyznać sobie (to dopiero trudne!), że... co? To już sami.
No, to chyba już. Dalej nie wiem. Idę do lustra. To nie jest zabawne, interesujące ani fajne, i może potrwać... Ale pomoże.
sobota, 11 lipca 2015
Ryszard
Ryszard z Łotwy przysłał nam taką oto wiadomość, którą zatytułował "edi i EDI":
"Wielkość dębu zależy od tego, jak żyzna jest ziemia, na której rośnie.
W swoim ogródku posadziłem 33 dynie. Z której wyrośnie edi - czy z tej z pożółkłymi liśćmi, czy też z takiej, której liście są duże, podobne do skrzydeł łabędzia?
Edi w ogrodzie, ale i nasz EDI, będą tak duże, jak dobra jest ziemia, na której rosną, i jeśli wystarczy im słońca i wody, naszej pracy, myśli, zachowań, wiedzy, otwartości, tolerancji - tego wszystkiego, o czym rozmawialiśmy na ostatnim spotkaniu w Suwałkach. To jasne, że musimy ciężko pracować, aby edi z ogrodu ponownie spotkał się z naszym EDI'm z Sandomierza i by znów mogli rosnąć razem."
Ziemi, słońca, wody, pracy, myśli, otwartości, tolerancji...
Ryszard, tam, gdzie mieszkasz, Polski nie ma już od 300 lat; bywa, że miewasz problemy, by w naszym języku powiedzieć wszystko, co myślisz.
Ale z TEGO zrozumiałeś chyba najwięcej z nas wszystkich...
"Wielkość dębu zależy od tego, jak żyzna jest ziemia, na której rośnie.
W swoim ogródku posadziłem 33 dynie. Z której wyrośnie edi - czy z tej z pożółkłymi liśćmi, czy też z takiej, której liście są duże, podobne do skrzydeł łabędzia?
Edi w ogrodzie, ale i nasz EDI, będą tak duże, jak dobra jest ziemia, na której rosną, i jeśli wystarczy im słońca i wody, naszej pracy, myśli, zachowań, wiedzy, otwartości, tolerancji - tego wszystkiego, o czym rozmawialiśmy na ostatnim spotkaniu w Suwałkach. To jasne, że musimy ciężko pracować, aby edi z ogrodu ponownie spotkał się z naszym EDI'm z Sandomierza i by znów mogli rosnąć razem."
Ziemi, słońca, wody, pracy, myśli, otwartości, tolerancji...
Ryszard, tam, gdzie mieszkasz, Polski nie ma już od 300 lat; bywa, że miewasz problemy, by w naszym języku powiedzieć wszystko, co myślisz.
Ale z TEGO zrozumiałeś chyba najwięcej z nas wszystkich...
sobota, 4 lipca 2015
Gorączka
Potworny upał rozlał się po całym Edilandzie, jak długi i szeroki: od Holandii po Łotwę i od Grecji po Szwecję. Gorączka wszędzie taka, że trudno to znieść, powietrze drży i świat zwolnił.
A w środku? Dojmujące poczucie pustki i braku - twarzy, głosów, rąk. To też trudno znieść i trudno opisać. Jest taki obraz Zdzisława Beksińskiego, nazywa się "Melancholia". Gdy się na niego patrzy, długo i uważnie, prawie namacalne stają się cisza i nicość, odczuwa się zawrót głowy, a uczucia, które temu towarzyszą, sieją niepokój. Ten obraz chyba najlepiej oddaje to, co w środku.
Ale może to nic? Chwilowa niedyspozycja taka? Może to tylko... gorączka?
A w środku? Dojmujące poczucie pustki i braku - twarzy, głosów, rąk. To też trudno znieść i trudno opisać. Jest taki obraz Zdzisława Beksińskiego, nazywa się "Melancholia". Gdy się na niego patrzy, długo i uważnie, prawie namacalne stają się cisza i nicość, odczuwa się zawrót głowy, a uczucia, które temu towarzyszą, sieją niepokój. Ten obraz chyba najlepiej oddaje to, co w środku.
Ale może to nic? Chwilowa niedyspozycja taka? Może to tylko... gorączka?
wtorek, 30 czerwca 2015
Brzydkie słowo na "k"
Tak, tak, na "k"!
Robi się trochę smutno i nieco nerwowo. Nic więc dziwnego, że w codziennym słowniku członków rodziny EDI'ego coraz częściej występuje i coraz bardziej dominuje kilkuliterowe, brzydkie słowo na „k”. Jest wszędzie. W mailach, rozmowach, nawet na ścianie w kąciku socjalnym jednego z koordynatorów (!). To się dało zauważyć w Lipniaku: niektórzy szepczą je pod nosem, inni głośno wyrzucają z siebie i znienacka. W różnych konfiguracjach i połączeniach. Zdawałoby się - mili, wykształceni ludzie! Naprawdę, przykro słuchać.
Domyślacie się, jakie to słowo? Macie rację, to „koniec”.
Dziś koniec czerwca. A zatem dokładnie za miesiąc rzeczywiście nastąpi KONIEC projektu jako przedsięwzięcia zapisanego w naszych umowach. Umów należy dotrzymywać, więc dotrzymamy, ale - sorry! - kończyć niczego nie zamierzamy.
I chyba właśnie o to chodziło nam wtedy, gdy EDI zaczął kiełkować w głowach, a potem rosnąć i wreszcie stawać się.
Nie zamierzamy. I koniec!
Robi się trochę smutno i nieco nerwowo. Nic więc dziwnego, że w codziennym słowniku członków rodziny EDI'ego coraz częściej występuje i coraz bardziej dominuje kilkuliterowe, brzydkie słowo na „k”. Jest wszędzie. W mailach, rozmowach, nawet na ścianie w kąciku socjalnym jednego z koordynatorów (!). To się dało zauważyć w Lipniaku: niektórzy szepczą je pod nosem, inni głośno wyrzucają z siebie i znienacka. W różnych konfiguracjach i połączeniach. Zdawałoby się - mili, wykształceni ludzie! Naprawdę, przykro słuchać.
Domyślacie się, jakie to słowo? Macie rację, to „koniec”.
Dziś koniec czerwca. A zatem dokładnie za miesiąc rzeczywiście nastąpi KONIEC projektu jako przedsięwzięcia zapisanego w naszych umowach. Umów należy dotrzymywać, więc dotrzymamy, ale - sorry! - kończyć niczego nie zamierzamy.
I chyba właśnie o to chodziło nam wtedy, gdy EDI zaczął kiełkować w głowach, a potem rosnąć i wreszcie stawać się.
Nie zamierzamy. I koniec!
piątek, 26 czerwca 2015
Ostatnie lekcje
Te ostatnie... Czego się nauczyliśmy - jako ludzie i jako organizacje? Co było/jest dla nas ważne? Na gorąco:
"• Nauka przez całe życie to aktywne życie, pozytywne emocje → dłuższe życie.
• Rzeczywistość - szkolenia, warsztaty, konferencje, itp. powinny być, jak u nas, bliżej prawdziwego życia.
• Zarządzanie projektami - wspólne opracowanie projektu przez partnerów. Współpraca od samego początku.
• Wspólny wysiłek fizyczny - praca, piesze wycieczki = pokonywanie trudności - łączy i buduje wspólnotę.
• Edukacja nieformalna może dać lepsze efekty, niż w pełni zorganizowane formy.
• Ważne są relacje z mediami i budowanie zainteresowania projektem."
Ryszard, Jekabpils/Łotwa
<<"Żeby poruszyć świat, trzeba najpierw ruszyć się samemu" (Arystoteles) • "Sukces to podróż, nie przeznaczenie" • "Wielkie rzeczy nie powstają w wyniku impulsu, a w wyniku poskładania małych rzeczy w jedną całość" (Vincent van Gogh) • "Nic nie może powstrzymać osoby z odpowiednim nastawieniem mentalnym przed osiągnięciem celu. Nic na ziemi nie może pomóc osobie ze złym nastawieniem mentalnym" (Thomas Jefferson) • "Jeśli chcesz uniknąć krytyki, nie rób nic, nie mów nic, bądź nikim" (Elbert Hubbard) • "Miej podejście właściwe studentom: nigdy nie bądź zbyt wielkim, by zadawać pytania, nigdy nie wiedz zbyt dużo, by nauczyć się czegoś nowego" (Og Mandino) • "Armia baranów, której przewodzi lew, jest silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana" (Napoleon Bonaparte)>>
Anita, Paryż/Francja
"• Promowanie idei uczenia się przez całe życie;
• Wymiana wiedzy i doświadczeń w zakresie integracji europejskiej;
• Pozytywne oddziaływanie na środowisko i eliminowanie negatywnych postaw i zachowań wobec różnego rodzaju mniejszości i grup, w szczególności imigrantów, kobiet i osób 50+;
• Przełamywanie stereotypów i uprzedzeń wobec mniejszości;
• Akceptowanie i poszanowanie różnic kulturowych i religijnych;
• Promowanie postaw opartych na wzajemnym szacunku oraz uznaniu prawa do własnej tożsamości;
• Rozwinięcie umiejętności w obsługiwaniu portali społecznościowych i komputerowych programów graficznych;
• Nawiązanie kontaktów rokujących dalszą współpracę."
Marta, Berlin/Niemcy
"Bez czego nie mógłby EDI działać?
Współdziałanie - Koordynacja - Regularny kontakt - Dotrzymywania wcześniej ustalonych reguł - Dążenie do celu - Wzajemne zaufanie - Pasja - Zaangażowanie - Systematyczna praca - Grupa zapaleńców.
Czego nas EDI nauczył/co nam pokazał?
• Jak nawiązać kontakt z innymi organizacjami pozarządowymi.
• Jak z nimi efektownie i jasno współpracować.
• Jak wygląda sytuacja organizacji polskich i Polonijnych w różnych krajach UE.
• Z jakimi poszczególni partnerzy zmagają się problemami i wyzwaniami.
• W jaki sposób można przeciwdziałać wykluczeniu grup mniejszościowych.
• W jaki sposób promują się pozostałe organizacje partnerskie w „swoich” krajach.
Ja...
• EDI to dla mnie prawdziwa lekcja życia.
• Spotkałam wyjątkowych ludzi z niesamowitym bagażem doświadczeń na polu działalności społecznej na rzecz Polaków mieszkających poza granicami Macierzy (i nie tylko).
• Wzbogaciłam zarówno swoje kompetencje „społecznikowskie”, organizatorskie, ewaluatorskie, jak i swoje całościowe „ja”.
• EDI wpłynął na moje życie w znamienny sposób."
Magda, Jabłonków/Republika Czeska
"Projekt EDI dał mi możliwość zetknięcia się z ludźmi mieszkajacymi, tak jak ja, poza Polską. Poznałam różnorodność środowisk polonijnych w Europie, ale również zauważyłam, jak wiele nas łączy, nie tylko język, ale i mentalność. Najważniejsze jednak bylo dla mnie uświadomienie sobie, jak chętnie jestem Polką i jaka dumna jestem z naszej wspólnej historii.
To motywuje mnie jeszcze bardziej, aby niemieckiemu środowisku, w którym żyję, pokazywać najpiękniejsze strony Polski."
Anna, Hamburg/Niemcy
"• Myślenie projektowe;
• Doświadczenie w organizowaniu mobilności;
• Nauka poprzez wymianę doświadczeń z innymi partnerami;
• Wiedza na temat funkcjonowania organizacji polonijnych w Europie;
• Możliwość powielenia dobrych rozwiązań;
• Następny projekt unijny (Erasmus+)."
Teresa, Malmö/Szwecja
"• Nauka przez całe życie to aktywne życie, pozytywne emocje → dłuższe życie.
• Rzeczywistość - szkolenia, warsztaty, konferencje, itp. powinny być, jak u nas, bliżej prawdziwego życia.
• Zarządzanie projektami - wspólne opracowanie projektu przez partnerów. Współpraca od samego początku.
• Wspólny wysiłek fizyczny - praca, piesze wycieczki = pokonywanie trudności - łączy i buduje wspólnotę.
• Edukacja nieformalna może dać lepsze efekty, niż w pełni zorganizowane formy.
• Ważne są relacje z mediami i budowanie zainteresowania projektem."
Ryszard, Jekabpils/Łotwa
<<"Żeby poruszyć świat, trzeba najpierw ruszyć się samemu" (Arystoteles) • "Sukces to podróż, nie przeznaczenie" • "Wielkie rzeczy nie powstają w wyniku impulsu, a w wyniku poskładania małych rzeczy w jedną całość" (Vincent van Gogh) • "Nic nie może powstrzymać osoby z odpowiednim nastawieniem mentalnym przed osiągnięciem celu. Nic na ziemi nie może pomóc osobie ze złym nastawieniem mentalnym" (Thomas Jefferson) • "Jeśli chcesz uniknąć krytyki, nie rób nic, nie mów nic, bądź nikim" (Elbert Hubbard) • "Miej podejście właściwe studentom: nigdy nie bądź zbyt wielkim, by zadawać pytania, nigdy nie wiedz zbyt dużo, by nauczyć się czegoś nowego" (Og Mandino) • "Armia baranów, której przewodzi lew, jest silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana" (Napoleon Bonaparte)>>
Anita, Paryż/Francja
"• Promowanie idei uczenia się przez całe życie;
• Wymiana wiedzy i doświadczeń w zakresie integracji europejskiej;
• Pozytywne oddziaływanie na środowisko i eliminowanie negatywnych postaw i zachowań wobec różnego rodzaju mniejszości i grup, w szczególności imigrantów, kobiet i osób 50+;
• Przełamywanie stereotypów i uprzedzeń wobec mniejszości;
• Akceptowanie i poszanowanie różnic kulturowych i religijnych;
• Promowanie postaw opartych na wzajemnym szacunku oraz uznaniu prawa do własnej tożsamości;
• Rozwinięcie umiejętności w obsługiwaniu portali społecznościowych i komputerowych programów graficznych;
• Nawiązanie kontaktów rokujących dalszą współpracę."
Marta, Berlin/Niemcy
"Bez czego nie mógłby EDI działać?
Współdziałanie - Koordynacja - Regularny kontakt - Dotrzymywania wcześniej ustalonych reguł - Dążenie do celu - Wzajemne zaufanie - Pasja - Zaangażowanie - Systematyczna praca - Grupa zapaleńców.
Czego nas EDI nauczył/co nam pokazał?
• Jak nawiązać kontakt z innymi organizacjami pozarządowymi.
• Jak z nimi efektownie i jasno współpracować.
• Jak wygląda sytuacja organizacji polskich i Polonijnych w różnych krajach UE.
• Z jakimi poszczególni partnerzy zmagają się problemami i wyzwaniami.
• W jaki sposób można przeciwdziałać wykluczeniu grup mniejszościowych.
• W jaki sposób promują się pozostałe organizacje partnerskie w „swoich” krajach.
Ja...
• EDI to dla mnie prawdziwa lekcja życia.
• Spotkałam wyjątkowych ludzi z niesamowitym bagażem doświadczeń na polu działalności społecznej na rzecz Polaków mieszkających poza granicami Macierzy (i nie tylko).
• Wzbogaciłam zarówno swoje kompetencje „społecznikowskie”, organizatorskie, ewaluatorskie, jak i swoje całościowe „ja”.
• EDI wpłynął na moje życie w znamienny sposób."
Magda, Jabłonków/Republika Czeska
"Projekt EDI dał mi możliwość zetknięcia się z ludźmi mieszkajacymi, tak jak ja, poza Polską. Poznałam różnorodność środowisk polonijnych w Europie, ale również zauważyłam, jak wiele nas łączy, nie tylko język, ale i mentalność. Najważniejsze jednak bylo dla mnie uświadomienie sobie, jak chętnie jestem Polką i jaka dumna jestem z naszej wspólnej historii.
To motywuje mnie jeszcze bardziej, aby niemieckiemu środowisku, w którym żyję, pokazywać najpiękniejsze strony Polski."
Anna, Hamburg/Niemcy
"• Myślenie projektowe;
• Doświadczenie w organizowaniu mobilności;
• Nauka poprzez wymianę doświadczeń z innymi partnerami;
• Wiedza na temat funkcjonowania organizacji polonijnych w Europie;
• Możliwość powielenia dobrych rozwiązań;
• Następny projekt unijny (Erasmus+)."
Teresa, Malmö/Szwecja
sobota, 20 czerwca 2015
Śpiewające zboże
Rodzina EDI'ego znów się zebrała. Tym razem wyjątkowo licznie, bo na to ostatnie spotkanie przybyła nas ponad pięćdziesiątka z wszystkich organizacji partnerskich.
Uściski i radość, spacery, dłuuuuugie rozmowy w długi wieczór (choć bardzo krótką noc) - to na początek. Potem do pracy: konferencja i zdziwienie, że przez te dwa lata tak dużo udało nam się zrobić. Że nie jesteśmy już tacy sami. Że przybyła cała wielka i piękna łąka doświadczeń z mnóstwem chabrów, bławatków i maków - zupełnie jak ta za oknem. Że trzeba to podlewać...
Patrzymy na siebie i wiemy, że widzimy ludzi, których zawsze będziemy pamiętać. Na ścianie wisi wielki zegar i wiemy też, że ten gość nie dał się zwolnić z roboty.
No więc jesteśmy razem i jest pięknie, choć niektórzy z nas czują już przez skórę, że za kilka dni, po powrotach, z aparycją basseta zaczną myśleć, co zrobić, by niecierpliwość znów się zaczęła. Choćby po to, by znów móc posłuchać - obok harmonii naszych przyjaciół znad Wilii - ich pięknej polszczyzny i usłyszeć na przykład, że "zboża jeszcze nie dośpiewały".
Uściski i radość, spacery, dłuuuuugie rozmowy w długi wieczór (choć bardzo krótką noc) - to na początek. Potem do pracy: konferencja i zdziwienie, że przez te dwa lata tak dużo udało nam się zrobić. Że nie jesteśmy już tacy sami. Że przybyła cała wielka i piękna łąka doświadczeń z mnóstwem chabrów, bławatków i maków - zupełnie jak ta za oknem. Że trzeba to podlewać...
Patrzymy na siebie i wiemy, że widzimy ludzi, których zawsze będziemy pamiętać. Na ścianie wisi wielki zegar i wiemy też, że ten gość nie dał się zwolnić z roboty.
No więc jesteśmy razem i jest pięknie, choć niektórzy z nas czują już przez skórę, że za kilka dni, po powrotach, z aparycją basseta zaczną myśleć, co zrobić, by niecierpliwość znów się zaczęła. Choćby po to, by znów móc posłuchać - obok harmonii naszych przyjaciół znad Wilii - ich pięknej polszczyzny i usłyszeć na przykład, że "zboża jeszcze nie dośpiewały".
piątek, 12 czerwca 2015
Niecierpliwość
Przeżyliście kiedyś burzę w szczerym, otwartym polu? Na wsi? Ciemno wszędzie, ale wcale nie głucho: pioruny biją dookoła, ziemia drży, niebo rozświetlają błyskawice, i leje tak bardzo, że wydaje ci się, że jesteś mokry nawet od środka. Łał! Wtedy z pewną taką niecierpliwością myślisz, kiedy wreszcie znajdziesz się pod dachem. A kiedy już tam jesteś - że przeżyłeś coś niesamowitego, i że - choć strach! - chciałbyś jeszcze, i jeszcze że fajnie, że przeżyłeś tę przygodę. Że... przeżyłeś! I, jako żywo, możesz wyżąć.
Niecierpliwość. Jeden ktoś powiedział, że to "czekanie w wielkim pośpiechu". Za tydzień my, EDI, będziemy na łące pod lasem (a może nawet trafi nam się burza i znów będzie można wyżąć?) i w tych pięknych okolicznościach zaczniemy się żegnać. Kończyć zaczniemy. No więc chcemy się już zobaczyć, ale jakby nie. Czekamy w pośpiechu, ale wtedy, za tydzień, będziemy próbowali zwolnić czas (zwalniam pana!), by nie nastąpiło to, co przecież nastąpi.
A skoro tak, być może nadejdzie taki moment, że znów poczujemy niecierpliwość i będziemy czekać w wielkim pośpiechu, by znaleźć sposób, by znów się spotkać, i pobyć, i może nawet zmoknąć razem, i wyżąć.
Cierpliwości, nadejdzie!
Acha: tym jednym ktosiem był J. Tuwim.
Niecierpliwość. Jeden ktoś powiedział, że to "czekanie w wielkim pośpiechu". Za tydzień my, EDI, będziemy na łące pod lasem (a może nawet trafi nam się burza i znów będzie można wyżąć?) i w tych pięknych okolicznościach zaczniemy się żegnać. Kończyć zaczniemy. No więc chcemy się już zobaczyć, ale jakby nie. Czekamy w pośpiechu, ale wtedy, za tydzień, będziemy próbowali zwolnić czas (zwalniam pana!), by nie nastąpiło to, co przecież nastąpi.
A skoro tak, być może nadejdzie taki moment, że znów poczujemy niecierpliwość i będziemy czekać w wielkim pośpiechu, by znaleźć sposób, by znów się spotkać, i pobyć, i może nawet zmoknąć razem, i wyżąć.
Cierpliwości, nadejdzie!
Acha: tym jednym ktosiem był J. Tuwim.
piątek, 5 czerwca 2015
Cierpliwość
Tekst.
Właśnie tak: powyżej jest tytuł, a w tym miejscu jest miejsce na tekst. Jest miejsce, ale tekstu jakby nie ma.
Będzie, nie będzie? Zapewne należy się uzbroić. W cierpliwość. A tej, by się nauczyć, trzeba mieć dużo cierpliwości (komentarz poniżej oraz S. J. Lec). Czekać, aż lec.
Czekajcie, a będzie wam otworzone. Napisane będzie.
Lekcja cierpliwości. Czas próby. Poczekalnia. Poczekamy, zobaczymy...
Właśnie tak: powyżej jest tytuł, a w tym miejscu jest miejsce na tekst. Jest miejsce, ale tekstu jakby nie ma.
Będzie, nie będzie? Zapewne należy się uzbroić. W cierpliwość. A tej, by się nauczyć, trzeba mieć dużo cierpliwości (komentarz poniżej oraz S. J. Lec). Czekać, aż lec.
Czekajcie, a będzie wam otworzone. Napisane będzie.
Lekcja cierpliwości. Czas próby. Poczekalnia. Poczekamy, zobaczymy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)